Category: 3. Recenzje

maj22011

Eternal Legacy – recenzja

Gameloft tym tytułem wkracza na rynek gier RPG w stylu wschodnim(czytaj jRPG), co ważne to wejście jest dosyć bezpiecznym dla twórców i zarazem bardzo przyjemnym dla gracza.

Eternal Legacy ewidentnie czerpie wiele z serii Final Fantasy, ma pierwsze reakcja po ujrzeniu ekranu startowego gry było proste” Final fantasy?”. Design bohaterów przypomina znane schematy z serii RPG chłopców z Japonii. Główny bohater przypomina nieco Clouda z FFVII a nasza kobietka, którą musimy uratować nosi bardzo kusa spódniczkę niczym Youna z FFX lub Ashe z FFXII. Sama fabuła przypomina również znane zagrania z serii FF mianowicie musimy uratować świat oraz piękną księżniczkę:) Lecz spokojnie mimo tych podobieństw w wyglądzie i fabule gra jest bardzo przyjemna głownie dlatego że czerpie to co najlepsze.

Jeśli chodzi o wygląd świata jest on bardzo bogaty w barwy i nieliniowy chodź u dołu ekranu zawsze ukazuje się mała strzałka pokazująca nam, w jakim kierunku mamy podążać. Poza tym znajdziemy wiele podobieństw do gier jRPG z konsol np. ukryte skrzynki z skarbami czy save pointy rodem z FFVIII. Dodatkowo podczas eksploracji lokacji widzimy wszystkie stwory, z którymi możemy walczyć dzięki temu zabawa w ich omijanie przydaje się, gdy nasz poziom HP mocno spadnie, a brak nam many czy potionów by uleczyć się.Co do audio jest na najwyższym poziomie każdy kawałek jest odpowiednio dopasowany do lokacji cóż ja bardziej zadowolony nie mogę być. Dodatkowym plusem jest fakt, iż każda licząca się postać ma voice over – postacie mówią – co prawda nie jest to najwyższy poziom aktorstwa, ale milo widzieć takie starania, jeśli kogoś irytują mogą łatwo wyłączyć tę opcje. Dodatkowo możemy wejść w interakcje z każdym NPC, co jest miłym dodatkiem.

Po świcie biegamy sobie za pomocą wirtualnej gałki natomiast podczas walk mamy system komend niczym w wspomnianym wielokrotnie Final Fantasy lub innym podobnym tytule RPG. Do dyspozycji mamy opcje jak atak, magia, przedmiot i np. ucieczka. Co ważne akcje możemy ułożyć w łańcuch trzech kolejnych poleceń dla naszego głównego bohatera, szkoda tylko ze nie można anulować ostatniej akcji, jeśli się pomylimy. Co do pozostałych postaci możemy im tylko dopisać role np. medyk, wsparcie, mag.

Do tego mamy dosyć rozbudowany system rozwoju postaci a za pomocą fragmentów diamencików, że tak je nazwę możemy rozwijać atrybuty naszych broni. Co przydaje się gdyż poziom trudności gry jest na wyższym poziomie niż spodziewałem się, lecz spokojnie o ile zadbacie o leczeni i rozwijanie swych postaci będzie dobrze, walki z Bossami mogą czasami być większym wyzwaniem a pojawiają się, co jakieś pół godziny.

Podsumowując gra jest bardzo wciągająca, chodź niektóre dialogi są dosyć tanie zżyjemy się szybko z bohaterami, a gdy jakiś z nich poświęci swe życie dla sprawy będziemy wzruszeni. Jako wielki fan gier typu jRPG szczególnie serii Final Fantasy polecam te grę wszystkim szukającym dobrego jRPG za przystępną cenę.

Ocena końcowa 10-/10

PS. Przypominam gry z stajni Gameloft dostępne sa tylko na ich stronie www, dla ułatwienia tutaj link to Eternal Legend.

 

kwi182011

Hot Springs Story – recenzja

Hot Springs Story to nowy tytuł od Kairosoft twórców bardzo uzależniającej i równie popularnej gry Game Dev Story, lecz tym razem zamiast bawienia się w zadowolenia całego świata stajemy się menadżerami japońskich gorących źródeł.

Co prawda tematyka może być nam zachodnim graczom nieco obca, to jednak gra wciąga w mgnieniu oka. Hot Springs Story prezentuje się podobnie jak Game Dev Story, jeśli chodzi o ogólny zarys menu. Lecz sama gra polega na zupełnie innych zasadach. Jako menadżer ośrodka decydujemy o budowie nowych pokoi, rozrywek czy dekoracji.Ważne są dwa czynniki popularność i pieniądze, liczyć musimy na fakt, iż goście pochwalą się pobytem w naszym ośrodku znajomym, którzy nas odwiedzą z pełnymi portfelami. Mamy kilka typów gości od studentów przez wędkarzy aż po seniorów. Każdy typ ma inne preferencje (starsi wolą masaże a młodsi bar). Mamy również miernik popularności naszego ośrodka dla każdej z grup. Dodatkowo, co sześć miesięcy, katalogi spa prezentują ranking najlepszych gorących źródeł, korzystając z głosów danych typów gości (jest np: magazyn typowo dla pań i typowo dla studentów). Wygrywanie rankingów to klucz do sukcesu.

Gra jest nico bardziej wymagają niż poprzednik, musimy bardziej uważać na swój budżet, poza tym nie zawsze wiadomo, co dalej, lecz to nie znaczy, że gra nie jest interesująca czy przyjemna. Z czasem odblokujemy wiele nowych dodatków i mówiąc wiele ma na myśli naprawdę wiele. Z czasem będziemy dysponowali ogromnym kompleksem z wieloma pokojami, atrakcjami i wejściami. Dodatkowo są pewne ukryte funkcje niektórych pomieszczeń, dzięki nim będziemy nieźle planować nim coś zbudujemy np. pewne pomieszczenia ustawione przy sobie dają bonusy. Dodatkowo możemy w sklepiku(zastępuje on akwizytora z Game Dev Story) znaleźć wiele dodatków, które pomogą ulepszyć nam posiadane pokoje, atrakcje, lecz pamiętaj pewne przedmioty są dostępne tylko o określonej porze roku bądź miesiąca, wiec sprawdzaj często co nowego.

Dodatkowym elementem strategii jest możliwość inwestycji w miasto, czasami pojawia się nowe ofert np. współfinansowania boiska czy biblioteki. Dzięki zainwestowaniu w taką budowę odblokujemy nowy rodzaj gości, z większymi portfelami lub z liczniejszymi znajomymi.

Teraz czas na nieco krytyki, nie zawsze wiadomo, co dalej powinnyśmy począć, szczególnie na początku rozgrywki możemy się czuć nieco zagubieni. Osobiście sam nie rozumiem do końca zasad działania marketingu, a jest on bardzo ważny.

Hot Springs Story brakuje również tej ciekawej otoczki Game Dev Story, mianowicie niema tu tylu efektów dźwiękowych, goście nie gestykulują jakoś dużo, plus jest tylko kilka dymków z ich komentarzami, przez co są bardzo powtarzalne. Tutaj mamy tez kolejny problem, gra jest mało osobista, możemy nadać nazwę swojemu ośrodkowi, ale nazwy pokoi czy restauracji wewnątrz ośrodka są praktycznie nie do zmienienia możemy maksimum 10 znaków dopisać a jako przedrostek zawsze znajdą się wyrazy typu room czy restaurant. Mimo to uważam ze gra jest naprawdę ciekawa, wciągająca i oferuje mnóstwo zabawy. Dla fanów Game Dev Story to wręcz obowiązkowa pozycja.

Ocena końcowa 8+/10

PS. Gra prezentuje sie wysmienicie w trypie portretowym jak i krajobrazowym. A tutaj link do Android Market:)

kwi72011

Dungeon Defenders: FW Deluxe – recenzja

Dungeon Defenders First Wave Deluxe to gra ciekawa zawiera w sobie połączenie RPG, hack’n slash oraz odrobine strategii do tego należy dołączyć możliwość gry kooperacji do maksimum 4 zawodników i mamy przepis na hit. Czy aby na pewno?

Ta recenzja troszkę zajęła mi czasu a to z powodu rozmachu tej gry wiele opcji levelowania postaci dużo questów i wiele innych atrakcji, ale do rzeczy.

Celem naszej gry jest ochrona kryształu za wszelką cenę, możemy budować swego rodzaju zasieki pułapki mury czy magiczne zasadzki, poza tym biegamy sobie radośnie po mapie zabijając przeciwników. Do wyboru mamy 4 klasy Knight, Warrior, Mage, Elf i każda posiada specyficzne umiejętności( warrior ma ciężką broń, elf kusze itp.) . Mamy wiele możliwości rozwijania naszej postaci- drzewko rozwoju postaci początkowo wydaje się być nieco przytłaczające zwłaszcza dla kogoś kto pierwszy raz zanurza się w tego typu grę.

Sterowanie postacią oczywiście odbywa się za pomocą przycisków na ekranie telefonu. O ile gałka sterowania działa precyzyjnie o tyle nieco małe przyciski akcji czasami wymagają dokładnego przyciśnięcia( nawet na 4’ calowych ekranach jest problem) w każdym razie na ekranie gości na wiele ikonek jednak bez problemu po kilku rozgrywkach odnajdziemy się.

Rzecz, która mnie irytowała najbardziej to model budowania zasieków i innych przeszkadzajek. Problem leży w tym, iż przed każda falą stworów, które atakują nasz kochany kryształ mamy możliwość zbudowania tych zasieków używając punktów many, które zdobywamy zabijając przeciwników lub odnajdując ukryte skrzynie z skarbem. Problem polega na tym ze o ile w grach typu tower defense mamy widok z lotu ptaka na nasze pułapki o tyle tutaj musimy biegać z jednej części planszy na drugą i naprawiać, ulepszać bądź budować nowe pułapki. Problem staje się dosyć duży gdy gramy offline. Następny problem jest również związany z połączenia tych gatunków rozgrywki, jakimi są RPG, Strategia i hack’n slash. Chodzi o ilość przeciwników, gdy gramy samemu na wyższych poziomach trudności wręcz trudno ogarnąć cała sytuację. Problem ten maleje podczas gry online, do której ta gra został tak naprawdę stworzona.

Gra online może być naprawdę miła pod warunkiem, iż wiesz, z kim grasz. Gdy Ty i 3 nieznajomi biegają i robią, co dusza zapragnie, cóż nie jest to strategia a raczej koszmar. Lecz szczęśliwie czasami uda się trafić na inteligentnych graczy i można naprawdę się nieźle zabawić.

Jeśli chodzi o wygląd gry działa ona na Unreal Engine i trzeba przyznać wygląda ładnie, żywe kolory i płynna animacja. Nie jest to jakieś cudo, ale naprawdę przyjemnie się gra. W grze znajdziemy wiele dungeonów każdy oryginalny czy to wielkością czy wyglądem. Zasadniczo lokacje są naprawdę ładne i ciekawe. Do tego audio które jest spokojne i przyjemne, jednak bez rewelacji.

Dodatkowo mamy delikatną fabułę, gramy, jako dziecko wytrenowane by strzec kryształ. Gdy nasi rodzice i reszta grody wybywają na ekspedycje nagle jesteśmy atakowani przez siły zła ta dam;)

Podsumowując gra nie jest zła chodź fakt, iż opcja Heal jest ukryta pod trzema pozycjami w menu, czy tez po każdej turze na budowanie musimy wrócić do kryształu i go dotknąć by rozpocząć akcje nieco mogą irytować. Czasami też nasz ekran zapełni wiele informacji, co może nieco zirytować.

Plusem gry na pewno jest cena, której gra nie ma obecnie, jest darmowa dzięki implementacji wewnątrz gry systemu płatności, chcesz nowy mieczyk albo zbroję no to płać. Ceny przedmiotów są moim zdaniem bardzo dobrze wywarzone, więc nie trzeba się martwić za nadto o swoje konto:)

Gra na pewno spodoba się fanom Word of Warcraft i tym podobnym, wciąga to fakt, poza tym ,gdzie znajdziemy tak ciekawe połączenie akcji i strategii?

Ocena końcowa 8+/10

PS. Gra dostępna jest w Android Market za darmo:)

 

mar302011

Angry Birds RIO – recenzja

Angry Birds stało się wręcz ikoną grania na smartfonach. Dziś przyjrzymy się najnowszej odsłonie z rodzinki Angry Birds RIO. Rovio developer Angry Birds w współpracy z 20th Ceuntry Fox stworzył nową odsłonę ich kultowej gry łącząc motywy filmu animowanego RIO.

Co zauważymy na samym początku gra ma nowa nieco odświeżoną szatę graficzną. Ostrzejsze kolory, nieco zmienione materiały, plus płynniejsza animacja. Dodatkowo nowe postacie się pojawiły okraszone ciekawymi animacjami.

A wiec, co się naprawdę zmieniło w mechanice gry, nie dużo, ale jednak zdecydowanie urozmaicona została rozgrywka. Na początek trzeba pamiętać, że film RIO traktuje o ptakach złapanych i uwięzionych w klatce, które chcą się uwolnić. I tak w 1 rozdziale gry będziemy starali się uwolnić pierzystych przyjaciół z klatek, które zastępują nam świnki. W 2 rozdziale zamiast klatek mamy małpki, które dysponują ciekawymi animacjami:) Dodano tez różnego rodzaju przeszkody jak kołyszące się lampy, palmy czy tez mostki ala domino. Dzięki tym kosmetycznym zmianą musimy na nowo obmyślać strategie.

Dodatkowo ostatni poziom 2 rozdziału(każdy rozdział to 30 poziomów) to walka z tzw. Bossem. Jest to duży biały ptak zapewne jakiś czarny charakter z filmu, którego musimy pokonać strzelając naszymi ulubieńcami ( co ciekawe na początek dostaniemy będą to głowni bohaterowie filmu, para niebieskich ptaków). Dwa minusy, co do tego poziomu nie widzimy gdzie obecnie przebywa biały ptak, gdy celujemy( lata on sobie gdzieś po ekranie), oraz poziom trudności, który w całości jest stosunkowo niski szczególnie w porównaniu z Angry Birds Seasons.

Co ważne nowe rozdziały ukarzą się w przyszłości, o czym świadczy układ w menu. Angry Birds RIO nie jest jakąś dużą zmiana, ale stara się wprowadzić kilka urozmaiceń by nie stać się kalką poprzedniczek. Jeśli jesteś fanem poprzednich odsłon z serii musisz mieć i RIO.

Ocena końcowa 8/10

PS. Gra dostępna w Android Market

 

mar232011

Asphalt 6 Adrenaline – recenzja

Asphalt 6 Adrenaline nareszcie zawitał na naszego androida pytanie brzmi czy Gameloft dotrzyma słowa i gra okaże się godnym następca Asphalt 5?

Na początek trochę suchych faktów w grze znajdziemy 12 tras od Tokio przez Moskwę do Los Angeles. Rozbudowany tryb kariery zawierający 55 wyścigów podzielonych na 11 sezonów. Rozbudowany tuning możemy zmieniać felgi, ulepszać silnik czy zawieszenie oraz upiększać wizerunek swego auta.  Możliwość gry online jak i gry w sieci lokalnej do 6 graczy. Do tego należy dodać 42 modele aut od najwybitniejszych producentów Jaguar czy Ferrari na pokładzie.

Na dzień dobry zauważymy, że AI jest nadal na wysokim poziomie jak to miało miejsce w poprzednich odsłonach serii. Początkowo może nie być za łatwo, ale jak tylko przyzwyczaimy się do modelu jazdy będzie już z górki. Co jest również nowe to ocenianie naszego wyścigu teraz po każdym ukończonym wyścigu dostaniemy różne ilości gwiazdek maksimum 5, są one nam przyznawane w zależności od tego, na jakim miejscu ukończyliśmy wyścig ilu oponentów rozbiliśmy czy sami mieliśmy wypadki itp. Za pomocą tych gwiazdek odblokowujemy nowe auta, stąd też trzeba się nieco postarać by dorwać się do wymarzonego Astona.

Co do sterowania autami, mamy do dyspozycji 4 wariacje sterowania oraz możemy stworzyć swoją wersje. Jeśli ktoś nie lubi akcelerometru może zastąpić go kołem kierowniczym na ekranie można również umieścić pedały gazu i hamulcu na ekranie, jeśli chcemy odpalić nitro klikamy na dowolny czysty punkt na ekranie. Osobiście używałem akcelerometru, co prawda nieco musiałem podłubać przy czułości sterowania, ale ogólnie śmiga się miło.

Jeśli idzie o grafikę to menu wygląda nieźle chodź nieco długie momenty wczytywania(loading) mogą irytować plus czasami animacja w menu może przyciąć zwłaszcza, jeśli w tle śmigają inne programy. Jeśli chodzi natomiast o wygląd aut czy tras, no cóż, Gameloft po raz kolejny zachwyci nas pięknem i dokładnością w odwzorowaniu aut nie wspomnę już o bogactwie tras, znajdziemy dużo interaktywnych elementów oraz dodatkowych smaczków jak np. spadochroniarzy.

Jeśli chodzi o dźwięk auta ryczą jak powinny, dokładność aż mnie zdziwiła: -) Jedyne, co może poirytować to nie najwyższych lotów podkład muzyczny, nie jest jakiś straszny ale raczej nie przypadnie do gustu większości użytkowników.

Podsumowując gra jest ciekawa, zajmie nas na jakiś czas. Osobiście niemiałem żadnych problemów z ta grą wszystko działało jak należy. Czy warto? Jeśli twój telefon jest na liście kompatybilnych na pewno tak. Przypominam, iż gry Gameloft nie są dostępne w Android Market tylko na stronie Gameloft.

Ocena końcowa 9/10

 

mar102011

GT Racing Motor Academy – recenzja

Jeśli chodzi o wyścigi dawno nic mnie nie kręciło tak jak najnowsze dziecko Gameloft GT Racing Motor Academy. GT Racing wygląda wspaniale, a intro po odpaleniu gry wygląda wręcz fenomenalnie.

Do rzeczy do dyspozycji oddano nam ponad 100 licencjonowanych bryczek od Forda przez Jaguara na Ferrari kończąc(niestety dla fanów porsche nie znajdziecie tu tych podrasowanych garbusówJ ). Co najciekawsze chłopaki z Gameloft poza wiernym oddaniem wyglądów tych aut dorzucili bardzo ładną kamerę umieszczona w kabinie kierowcy. Pełna animacja ruchów kierownicy i rak kierowcy plus wiele detali niestety zegary deski rozdzielczej nie są animowane.

Możemy z miejsca wskoczyć w wir akcji za pomocą trybu arcade lub wybrać tryb kariery gdzie będziemy zdobywać licencje wykonywać zadania i kontrakty w celu rozbudowy i tuningu naszej stajni, wygląda to niczym zabawa w Gran Tourismo czy Forza Motorsport na dużych konsolkach.

Sterowanie standardowo odbywa się za pomocą akcelerometru a ekran dotykowy odpowiada za gaz, hamulec zmianę kamery a podczas wyścigów Drag również zmieniamy biegi. Co ważne można ustawić sobie czułość akcelerometru, co się przydaje plus, jeśli ktoś nie czuje się najlepszym kierowca może ustawić sobie procentową pomoc ABS czy Auto-brake. Możemy również kontrolować gaz i hamulec za pomocą pochylenia telefonu, ale nie polecam jest to nieco przekombinowane jak dla mnie, jest też jeszcze możliwość sterowania autem za pomocą wirtualnej gałki, ale zabija to cała zabawę z jazdy.

Menu również wyglądają ładnie i świeżo szczególnie, gdy zajrzymy do trybu kariery poczujemy się ja gdybyśmy grali w stare dobre Gran Tourismo 2. Co do wyścigów mamy ich kilka rodzajów np. eliminator, drag, rajd, długodystansowe itp. Jest tu tyle tras i trybów, że nawet największy moto-maniak będzie zadowolony. Lecz nim rzucimy się w wir walki należy zdać licencje są cale 4 – C,B,A,S. Do tego mamy możliwość gry multiplayer zarówno w lokalnej sieci jak i globalnie maksimum do 6 graczy.

Trasy są bardzo żywe i dobrze zbudowane, odwiedzimy łącznie 14 lokacji na całym świecie od Laguna Seca przez Skandynawie aż po tor, który przypomina Nurburgring. Możemy ścigać się w deszczu lub w słońcu plus każda trasa ma przynajmniej 2 wariacje. Jest, co zwiedzać innymi słowyJ Dodatkowo po każdym wyścigu możemy podziwiać nasze czyny za kółkiem oglądając repley

Jedynym minusem gry to oprawa audio jestem zawiedziony gdyż Gameloft przyzwyczaił nas a przynajmniej mnie, że audio musi być na dobrym poziomie a tutaj jest średnio, muzyczka w menu jest nienajgorsza, ale nie zapadnie nam w pamięci a dźwięki aut są bardzo okrojone, co prawda zauważymy różnice miedzy Corvettą, a Golfem, ale jednak mogło, by być lepiej.

Chodź gra nie jest idealna AI nie zawsze wydaje się myśleć, a sterowanie wymaga odrobiny wprawy, gra potrafi wciągnąć na długie godziny. Cena obecnie wynosi niecałe 5$, gra nie znajduje się w markecie a na oficjalniej stronie Gameloft, link dla leniwych.

Ocena końcowa 10-/10

 

mar12011

Radiant & Radiant HD – recenzja

Ostatnio jestem w nastawieniu na oldschool wiec dziś recenzja Radiant HD. Gra, która jest duchowym następcą Space Invaders. Hexage twórcy Radiant są znani z wysokiej klasy gier i tak tez jest z Radiant.

Grafika żywa pełna kolorów i nawiązująca do dawnych czasów za pomocą rozpikelowanych obcych, rozpikselowanych światów i naszego rozpikselowanego statku kosmicznego. Walczyć będziemy z obcymi przez około 60 poziomów a z każda aktualizacja dochodzą następne, na drodze stanie nam 8 bossów plus zawsze możemy zwiększyć zabawę podwyższając stopień trudności, a są trzy. W trakcie naszej podróży przez galaktykę rozmawiać będziemy z kilkoma postaciami, a dialogi są często zabawne i wypełnione retro informacjami.

Mechanika gry jest bardzo prosta z jednej strony ekranu mamy gałkę odpowiedzialna za sterowanie naszym statkiem ruchy prawo, lewo, klikając na nasz statek możemy wybrać z menu rodzaj broni czy standardowy blaster czy cos bardziej wykwintnego. Obcy poruszają się określonymi ruchami niczym w starym dobrym Space Invaders chodź i zdarzają, się ciekawe dodatki. Po zabiciu pewnych przeciwników dostaniemy w nagrodę Power Up’y takie jak np. dodatkowe życie, ulepszona broń. Razem znajdziemy 12 Power Up’ów.

Nasz statek sam strzela do obcych, przez co sterowanie jest uproszczone, szybkość strzałów można zwiększyć kupując usprawnienia(upgrade) za kredyty zbierane przez zabijanie obcych. Kredyty można wydać na inne ulepszenia czy nowe bronie. Gra jest prosta wciągająca i gwarantuje mnóstwo zabawy. Czasami zamiast obcych zaatakuje nasz pole meteorytów, między, którymi będziemy musieli szybko lawirować.

Jak już wspomniałem grafika jest schludna przypominająca styl 8-bitowcow plus okraszona jest nieco neonowa kolorystyką? Audio jest typowe dla 8-bitowcow z ich bip,blop dźwiękami plus nieco przerobionego techno, nie jest to nic nadzwyczajnego, lecz spokojnie pasuje do gry.

Gra jest przejrzysta, wciągająca i łatwa w opanowaniu a jeśli okaże się za łatwa można zmienić poziom trudności. Jestem pewien, że spodoba się nie tylko graczom obeznanym z tematyką retroJ Dodatkowo jest dostępna wersja lite, jeśli nie jesteście pewni czy gra zasługuje na wasze ciężko oszczędzone pieniążki.

Ocena końcowa 8+/10

PS1. Radiant HD rożni się tym od Radiant, że jest zoptymalizowany dla telefonów high-end (czyt. wyższa rozdzielczość).

PS2.Tutaj linki do android marketu, Radiant oraz Radiant HD, a dla niepewnych Radiant Lite

lut242011

EVAC & EVAC HD – recenzja

Evac(Evac HD różni się tym, iż jest przeznaczony na telefony o wyższej rozdzielczości np. Galaxy S, Htc Desire) przypomina pod wieloma względami Pac-Mana. Naszym bohaterem jest Pinky mały różowy kwadracik, który by się uwolnić z labiryntu musi zjadać kolorowe kolki i uciekać przed czerwonymi kwadratami wysłanymi przez złego Shadow Box.
Sterujemy za pomocą małego joysticka a raczej 4 małych przycisków kierunkowych(d-pad). Niektóre osoby mogą mieć problemy z precyzyjnym sterowaniem gdyż te przyciski naprawdę są małe.
Im szybciej pożeramy małe świecące kulki tym więcej punktów dostajemy a nasz multipler(im szybciej pożeramy tym większa jego wartość, dzięki czemu dostajemy 4 razy więcej punktów itp.)
Gra znalazła sobie szereg fanów głownie dzięki nawiązaniu do Pac Mana oraz za ciekawe efekty graficzne, czy też ostre kolory. Levele są bardzo ciekawe i dzięki zadowalającej inteligencji komputera możemy mieć wiele zabawy uciekając przed czerwonymi. Dodatkowo pewne poziomy są urozmaicone drobnymi logicznymi puzzlami jak np. przepchniecie żółtego kwadrat by drogę odblokować czy też miejsca zacieniowane by zniknąć z radaru oprawcą.
Minusem gry jest ilość poziomów zaledwie 24 a wersja HD kosztuje 7zł, oraz drobne problemy z sterowaniem. w każdym razie gra jest przyjemna mimo pewnych niedociągnięć.

Ocena końcowa 8/10

lut102011

Modern Combat 2: Black Pegasus – recenzja

Gameloft ostatnio rozpieszcza nas posiadaczy Androida, niedawno ukazała się wersja Modern Combat 2 Black Pegasus specjalnie dla nas.
Modern Combat 2 to FPS(strzelanka pierwszo-osobowa) jest swego rodzaju odpowiednikiem serii Call of Duty czy ostatniej odsłony Medal of Honor dla smartfonów.
W drugiej części serii wcielamy się w dowódcę elitarnego oddziału Black Pegassus naszym celem jest zatrzymanie terrorysty Abu Baha. Przypomina nam to nieco fabułę pierwszej części, lecz tym razem jest ciekawiej.
Po pierwsze rozmaitość, to przychodzi do głowy po kilku godzinach spędzonych z gra. Jedna misja umiejscawia nas gdzieś na bliskim wschodzie by w następnej być głęboko w tropikach lub w skutej lodem Rosji. Odwiedzimy nawet platformę… wiertniczą:)
Grafika została poddana solidnej obróbce modele postaci wyglądają naprawdę nieźle do tego bogactwo środowiska, w którym się poruszamy. Jedyne, co może czasami poirytować to dziwna animacja poruszających się pojazdów reszta stoi na najwyższym poziomie.
Sterowanie rzecz, która zepsuła mi pierwszą cześć serii tutaj działa nareszcie jak powinno precyzyjnie i bez lągów chodź przycisk odpowiadający za rzut granatem mógłby być większy. Jeszcze jedna rzecz nieco może poirytować są to mianowicie ruchy bohatera dosyć wolne nawet, gdy w ręku mamy pistolet.
AI przeciwników jest zdecydowanie lepsze niż w poprzedniej części osobiście sądzę, iż jest to jedno z najlepszych AI w grach akcji/FPS na androida. Chodź czasami zdarza się im jakaś głupia wpadka- zastrzelimy kolegę obok i nikt nie zareguje, ta oziębłość społeczna:)
Audio stoi na wysokim poziomie, bronie brzmią zasadniczo realistycznie(chodź M16 nieco charczy), muzyka w tle jest przyjemna chodź niewyróżnia się czymś specjalnym. Jedyną rzecz, która może być prawdziwą wada są wypowiedzi naszych towarzysz, które brzmią nienaturalnie a czasami wręcz idiotycznie.
Poza trybem campaign, który zajmie nam jakieś 5h z życia pozostaje multiplayer z kilkoma mapami zajmie nas na dobre.
Podsumowując Modern Combat 2 Black Pegasus to najlepszy FPS na androida, jeśli potrzebujesz nieco akcji i masz ochotę ustrzelić jakiegoś terrorystę znalazłeś idealna pozycje dla siebie.
Ocena końcowa 9/10
lut22011

Pro Evolution Soccer 2011 – recenzja

Konami wchodzi dużymi krokami na rynek Androida z najnowszą edycja serii Pro Evolution Soccer 2011. Chodź nie jestem wielkim fanem nogi pamiętam wspaniałe czasy, gdy z znajomymi rozgrywało się długie turnieje. Ma ulubiona odsłona serii pozostanie jednak PES5.

Na dzień dobry sterowanie trzeba pochwalić Konami za bardzo dokładne sterowanie przy użyciu wirtualnego analoga sterujemy tylko wirtualna gałką, przyciski A i B również się tu pojawiły.A odpowiada za strzały a B za podania i dośrodkowania, gdy mamy w posiadaniu piłkę a gdy jej nie mamy A to wślizg a B to czyste odebranie. Możemy sami zmieniać piłkarzy za pomocą klikana ekranu w miejscu gdzie nie znajdują się przyciski. Istnieje możliwość sterowania za pomocą akcelerometru(nie polecam) oraz możemy sterować piłkarzami tylko analogiem pozostałe polecenia wykonując odpowiednio przyciskając ekran w dowolnym miejscu.

Zasadniczo gra jest bardzo przyjemna dośrodkowania funkcjonują jak powinny strzały są naturalne jedynie nie potrafiłem wyczuć rzutów wolnych, ale z czasem i to wychodzi naturalnie. Gra jest dosyć łatwa stąd prawdziwa zabawa zaczyna się na najwyższym poziomie.AI spełnia swe zadanie, co prawda czasami można mieć zastrzeżenia, co do sędziego gdyż niektóre przewinienia, które odgwizduje wydają się być w 100% legalne.

Jeśli chodzi o grafikę o ile menu wyglądają przejrzyście I świeżo o tyle na boisku piłkarze niczym od siebie się nie odróżniają poza kolorami koszulek lub karnacją. Niestety to najsłabszy punkt tej gry. Szczególnie, gdy porównamy do Real Football 2011. Szczęśliwie nadrabia to grywalnością. Audio jest na zadowalającym poziomie chodź brak tutaj komentatora, co nie musi być minusem.

Co do trybów gry mamy kilka w tym szybki mecz, towarzyski mecz, Ligę mistrzów oraz ligę europejską, puchary kontynentalne i 5 Lig (hiszpańska, holenderska, francuska, angielska oraz włoska). Niestety brak opcji multiplayer, co miejmy nadzieje Konami naprawi przy najbliższej aktualizacji.

PES chodź może nie tak piękny jak na konsolach jest w mym mniemaniu najlepsza nogą, jaką można sobie sprawić na Androida. Co do licencji nic nie zmieniło się w porównaniu do konsol te same ligi te same drużyny. Dokładnie mamy 5 lig nie każda jest w pełni licencjonowana to samo tyczy się nazwisk zawodników.

PES 2011 chodź może nie posiada grafiki na najwyższym poziomie jest najprzyjemniejsza noga, jaka jest obecnie dostępna na Androida. Pozostaje pytanie, co pokarze FIFA11, jeśli się ukarze w markecie:-)

Ocena końcowa 8/10

PS. Niestety na niektórych słabszych fonach gra delikatnie laguje np. LG GT540, Samsung Spica